Większość ekspertów zgadza się co do tego, że w przeciągu kilku następnych dekad ludzkość osiągnie tak wysoki poziom technologiczny, że ludzka praca przestanie być opłacalna. Co wtedy?

Termin „rewolucja przemysłowa” został użyty po raz pierwszy przez angielskiego historyka Arnolda Toynbee w 1884 roku. Toynbee posłużył się nim w tytule swojej książki „Lectures On The Industrial Revolution In England”. Czym była rewolucja opisywana przez Toynbeeego? Ogromny wzrost demograficzny w Anglii spowodował, że dotychczasowy system wytwarzania dóbr oparty na produkcji manufakturowej i rzemieślniczej przestał być dostatecznie wydajny. Doprowadziło to do rozwoju produkcji fabrycznej na dużą skalę oraz przyczyniło się do wynalezienia nowych technologii: silnika parowego, maszyn przędzalniczych czy nowych, znacznie wydajniejszych pieców do produkcji stali.

Dotąd ludzkość doświadczyła trzech rewolucji przemysłowych, które w gruncie rzeczy sprowadzają się do tworzenia coraz lepszych maszyn i rozwiązań – dzięki nim wydajność naszej pracy rośnie. Niektórzy ekonomiści, przedsiębiorcy i futurolodzy wieszczą, że powoli wkraczamy w erę czwartej rewolucji przemysłowej, która kompletnie zburzy obecny porządek rzeczy i sprawi, że praca ludzka po prostu przestanie być potrzebna. Trudno odrzucić ich argumenty, jeśli przyjrzymy się najnowszym wydarzeniom, które mają miejsce na całym świecie.

Odpowiedzią sieci McDonalds na protesty amerykańskich związków zawodowych żądających podwyższenia płacy minimalnej do 15 dolarów za godzinę było ogłoszenie, że do końca 2017 sieć fast-foodów zastąpi kasjerów we wszystkich swoich restauracjach samoobsługowymi ekranami dotykowymi. Reszta obsługi również może czuć się zagrożona – to tylko kwestia czasu, gdy McDonalds będzie w stanie kupić roboty-kucharzy i ro-boty-kelnerów.

Pracownicy gastronomii nie są jedyną grupą, której roboty już wkrótce odbiorą pracę. Tempo rozwoju pojazdów autonomicznych jest na tyle wysokie, że za 10 lat ktoś taki jak zawodowy kierowca ciężarówki, autobusu czy taksówki będzie tak samo egzotycznym zawodem, jak latarnik czy woźnica.

Automatyzacja postępuje również w produkcji przemysłowej. Foxconn, największy producent elektroniki i komponentów komputerowych, w zeszłym roku zaczął masowo inwestować w roboty. Skutek? W zaledwie jednej fabryce w regionie Kunshan w prowincji liangsu liczba zatrudnionych tam ludzi zmniejszyła się ze 110 do 50 tysięcy. Maszyny radzą sobie z powierzonymi im zadaniami perfekcyjnie, a do tego nie chorują, nie chodzą na urlopy i nie popełniają samobójstw w wyniku przepracowania.

 

Czytaj dalej:  https://www.cpkrakow.pl/kiedy-roboty-zabiora-nam-prace-cz-2/

Facebook Comments
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Człowiek

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Ściskamy powietrze! Poznaj swój kompresor tłokowy

Duży wybór różnego rodzaju kompresorów może dezorientować potencjalnych nabywców. Przed do…