Co da nam dochód gwarantowany?

Tutaj większość zwolenników BPD mówi jednym głosem. Dochód gwarantowany uwolniłby nas od pracy. Wyobraźcie sobie przez chwilę świat, w którym poniedziałek rano nie oznacza wcale kolejnego ciężkiego tygodnia w pracy. Teoretycy twierdzą, że to wyzwoliłoby w nas kreatywność na masową skalę. Ludzie zajęliby się tworzeniem sztuki, wolontariatem na rzecz swoich społeczności, ryzykowaliby, rozpoczynając własną działalność lub po prostu siedzieli w domu i spędzali czas, oddając się swoim ulubionym rozrywkom, jednym słowem: robilibyśmy to, co nam się podoba, nie martwiąc się o pieniądze. Oczywiście jeśli ktoś chciałby otrzymywać ich więcej, mógłby poszukać pracy -niektóre zawody zapewne przez następne kilkadziesiąt lat z otwartymi ramionami witać będą chętnych do ich wykonywania ludzi. Większość zwolenników BPD skupia się jednak na wizji, w której ludzie rzadko kiedy chcą pracować za dodatkowe pieniądze i bardziej skupiają się na poszerzaniu swojej wiedzy, umiejętności czy działaniach społecznych. Wizja ta ma tylko jedną słabą stronę.

Jak sfinansujemy dochód gwarantowany?

No właśnie. Skąd państwo ma wziąć pieniądze na tak masowe, comiesięczne świadczenie, skoro większość jego obywateli nie będzie pracować w ogóle? Oznacza to, że nie będzie można opodatkować pracy, a podatki od zakupu dóbr będą w rzeczywistości korektą dochodu gwarantowanego i nie będą w stanie zapewni ciągłości jego finansowania. To obecnie najsłabszy punkt tej idei i wydaje się, że każdy ekonomista ma własny pomysł na finansowanie BPD.

Niektórzy wskazują na potrzebę wysokiego opodatkowania korporacji. Problem w tym, że nikt nie wie, jak w tym nowym, teoretycznym modelu ekonomicznym będą radzić sobie korporacje. Jeśli nałożone na nie podatki, potrzebne do sfinansowania BPD, okażą się zbyt wysokie, doprowadzą do ich bankructwa. Przy zbyt wysokim opodatkowaniu część przedsiębiorców zacznie optymalizować podatki, część straci zapał do pracy, a korporacje przeniosą się do krajów bardziej przyjaznych – bo takich na pewno nie zabraknie. Dodruk pieniędzy również odpada, gdyż jest to ukryta forma podatku inflacyjnego. Co jeszcze zostaje? Opodatkowanie wydobycia surowców, czyli tzw. podatek środowiskowy – ten pomysł ma jednak tę samą wadę co wszystkie inne plany związane z opodatkowaniem produkcji. Aktualnie nikt nie wie, czy wysokość opodatkowania zdolna do finansowania BPD nie okaże się na tyle wysoka, że będzie niemożliwa do wprowadzenia.

Czytaj dalej: https://www.cpkrakow.pl/kiedy-roboty-zabiora-nam-prace-cz-4/

Facebook Comments
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Człowiek

Jeden komentarz

  1. […] 1 minutę temu Kiedy roboty zabiorą nam pracę cz.3 […]

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Jak wygląda wulkanizacja opon?

Jeżdżąc po ulicach różnych miast, z pewnością można spotkać szyldy z napisem „wulkan…