Ze swoimi klientami „mecenas” umawiał się wszędzie, byle nie w swoim biurze. Spotykał się w centrach handlowych, w plenerze, w restauracjach. Nigdy jednak nie miał czasu na spotkanie w biurze. W taki sposób Wiktor M. „pracował” przez ponad dwa lata. By podtrzymywać swą wiarygodność, często pokazywał się w miejscowym sądzie okręgowym, zawsze z kserowanymi wcześniej aktami w rękach. Tam widywali go jego klienci. Jednak „mecenas” nie ograniczał się wyłącznie do usług prawnych. Czasem przedstawiał się także jako biznesmen. Twierdził, że może doradzić, w co zainwestować. W efekcie zbierał od ludzi pieniądze i zlecenia na kupno obligacji. Obiecywał kilkudziesięcioprocentowe zyski. Zdarzało się, że za jednym razem „inkasował” po kilka tysięcy złotych. W zamian za to dostarczał w całości podrobione przez siebie pokwitowania.

adwokat
adwokat

Historia oszusta-prawnika mogłaby trwać jeszcze długo, bowiem ludzie, których oszukał, okazali się wyjątkowo łatwowierni. Mściła się nieznajomość prawa – w efekcie czego Wiktor M. mógł im wciskać absolutną prawniczą ciemnotę, tyle że podaną wytwornym językiem. Nikt z nich ani razu nie spróbował zweryfikować tożsamości osoby, która podawała się za prawnika. Za pewnik wystarczyły im rekwizyty i charakteryzacja Wiktora M.

Sprawa dopiero zaczęła wychodzić na światło dzienne, gdy mijały kolejne miesiące, a później już lata, a postępowania osób, które oszukał, nie ruszały z miejsca. W końcu ludzie sami zaczęli się dowiadywać, co się dzieje w ich sprawach. Wydzwaniali do sądów, by z przerażeniem odkryć, że żaden adwokat M. nie złożył żadnych dokumentów. Po krótkim czasie „mecenas” przestał odbierać telefon, a sam przepadł jak kamień w wodę. Wizyty w jego rzekomej kancelarii zdradziły straszną prawdę – ludzie zostali po prostu oszukani. O siedzibie renomowanej firmy prawniczej pod adresem z wizytówek nie słyszano.

Wiktor M. przez jakiś czas ukrywał się i zmieniał miejsce pobytu. Jeździł po dużych miastach Polski, nie rezygnując z procederu oszustwa. Podawał się m.in. za pracownika Ministerstwa Zdrowia. Twierdził, że może załatwić dobrą pracę itp. Ostatecznie jednak wpadł.

Nawet przed sądem próbował być cwany. Wiedział, że tym razem nie może już oszukiwać, więc próbował wziąć wymiar sprawiedliwości na litość. Przyznał się do winy, okazał skruchę. Chciał dobrowolnie poddać się karze: 4 lat więzienia w zawieszeniu na 7 lat. Sąd jednak nie zgodził się na takie rozwiązanie. Ostatecznie Wiktor M. został uznany za winnego oszustw na łączną kwotę blisko 500 tysięcy złotych. Sędzia, która odczytywała wyrok, stwierdziła, że fałszywy adwokat działał wyjątkowo perfidnie. Sąd jednak nie posłał oszusta za kraty. Dał mu półtora roku na odpracowanie i oddanie tego, co ukradł. Jeśli nie spłaci zobowiązań, fałszywy adwokat, który bazował na ludzkiej naiwności, trafi do więzienia.

 

Część 1 – pozycjonowanie-stron-rzeszow.pl/na-klopoty-detektyw-lub-mecenas-cz-1/
Część 2 – wangielskimogrodzie.pl/na-klopoty-detektyw-lub-mecenas-cz-2/
Część 3 – telematicsforum.pl/na-klopoty-detektyw-lub-mecenas-cz-3/
Część 4 – clumberspaniel.pl/na-klopoty-detektyw-lub-mecenas-cz-4/
Część 5 – weselnykamerzysta.pl/na-klopoty-detektyw-lub-mecenas-cz-5/
Część 6 – eventsbymarriott.pl/na-klopoty-detektyw-lub-mecenas-cz-6/
Część 7 – zplywackiej.pl/na-klopoty-detektyw-lub-mecenas-cz-7/
Część 8 – diamiland.pl/na-klopoty-detektyw-lub-mecenas-cz-8/
Część 9 – cpkrakow.pl/na-klopoty-detektyw-lub-mecenas-cz-9/

Facebook Comments
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Człowiek

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Czym odznaczają się zewnętrzne lampy sufitowe?

Wybierając lampy zewnętrzne trzeba brać pod uwagę minimum kilka aspektów. To jedyna droga,…